W odpowiedzi mojemu Biskupowi, po wywiadzie dla KAI

Po wielu tygodniach milczenia na temat pytania postawionego mi trzy i pół roku temu, mój Biskup udzielił wywiadu, w którym wypowiedział kilka znaczących zdań na mój temat. Warto więc, bym i ja odniósł się do tych słów. Nie napiszę do KAI, z którą rozmawiał Abp. Hoser, bo Katolicka Agencja Informacyjna nawet nie próbowała rozmawiać o sprawie księdza Lemańskiego z samym księdzem Lemańskim. Nie napiszę również do któregoś z katolickich tygodników, bo te, jak do tej pory, również nie widziały potrzeby zapytania mnie o zdanie w tej sprawie. Wszystkie, poza Tygodnikiem Powszechnym, co dla niektórych będzie kolejnym dowodem, że Tygodnik Powszechny katolickim tygodnikiem nie jest.

Piszę więc na mojej własnej stronie, a kto zainteresowany - zajrzy i poczyta. Chciałem w tym miejscu publicznie podziękować księdzu Kanclerzowi kurii warszawsko-praskiej ks. Wojciechowi Lipce, który poradził mi założenie tej strony i umieszczanie na niej moich tekstów.



Po przeczytaniu wywiadu mojego Biskupa odczułem żal, że zamiast oczekiwanego przeze mnie od tak dawna słowa, mój Biskup uraczył nas potokiem słów. A przecież wystarczyłoby jedno. Teraz, po ujawnieniu tamtej bolesnej dla mnie rozmowy oczekuje na to słowo, jak mi się zdaje, wielu ludzi prawych. Nie doczekaliśmy się, trudno. Wystarczy. Wybaczyłem i z tą zadrą pogardy, którą mnie wtedy uraczył mój Biskup, spróbuję radzić sobie sam.

To tyle o słowie, którego zabrakło w wywiadzie mojego Biskupa. A teraz kilka komentarzy do słów, które ksiądz Biskup na mój temat wypowiedział.

„Przestałem odpisywać na listy ks. Lemańskiego”
– Absolutna prawda. Biskup, który sam nie odpisuje na listy, a piszącemu doń listy księdzu radzi, żeby sobie pisanie kolejnych darował. No cóż, warto uczyć się od papieża Franciszka, jak reagować na ten rodzaj zaufania, jakim jest kierowanie do kogoś listów. Możecie być spokojni, w moich listach nie ma nic obraźliwego ani insynuującego. Gotów jestem je wszystkie ujawnić.

„Na ostatnim etapie przestałem się spotykać z ks. Lemańskim”
– Znów wyznanie, za które należy się szacunek. Ten ostatni etap trwa już ponad dwa lata. Nie licząc wezwań służbowych dla zakomunikowania mi kolejnej sankcji, którymi ksiądz Biskup obsypywał mnie w tym czasie wytrwale i obficie. Jeśli dialog z niewierzącymi lub poszukującymi drogi do Boga, miałby tak wyglądać, jak dialog biskupa Hosera ze mną, to biada wam - poganie.

„Moja propozycja przeniesienia ks. Lemańskiego do innej parafii była odpowiedzią na ogromne skonfliktowanie parafii w Jasienicy”
- Wtedy, w 2010 roku, powiedział ks. Biskup, że jest to karne przeniesienie w związku z konfliktem z ks. dziekanem. Ma ksiądz Biskup korespondencję z tego okresu i nie ma tam ani słowa o parafii w Jasienicy. Niedługo potem, wycofując się z argumentacji o karnym przeniesieniu, wyrażał ks. Biskup uznanie dla mojej pracy duszpasterskiej w Jasienicy i proponował mi, bym na podobny poziom podniósł nową parafię, do której chciał mnie przenieść. Więc które ze słów ks. Biskupa były prawdziwe? Wszystkie zostały zapisane. Można je przeczytać i porównać.

„W ostatniej fazie konfliktu przez osobę, która była w bliskich kontaktach z księdzem Lemańskim, postawiłem trzy warunki”
- Po co ten eufemizm. Nie warunki - lecz ultimatum, a tą osobą był redaktor Zbigniew Nosowski i jest to wiedza powszechnie znana. Trzy warunki wyglądały dokładnie tak, jak to zapisał ks. Biskup: Mam sam odejść z probostwa w Jasienicy, zamilknąć w przestrzeni medialnej i ewentualnie podjąć studia, jakiekolwiek, byleby daleko od diecezji warszawsko-praskiej. Propozycja padła. Odpowiedziałem. Redaktor Nosowski wielowątkową odpowiedź przekazał ks. Biskupowi. Żadnej odpowiedzi nie było, a szkoda. Zwłaszcza w kwestii studiów. Bardzo chciałem podjąć studia u Ojców Jezuitów w Warszawie, ale ks. Biskup uznał zapewne, że to stanowczo za blisko.

„W kościele w Jasienicy ks. Wojciech umieścił księgi liturgiczne w szafce stylizowanej na księgi Tory, co jest niezgodne z przepisami liturgicznymi”
- Po pierwsze nie księgi liturgiczne, a księgi Pisma Świętego. Po drugie wzorowana jest ta szafka nie na Torze, ale na zwoju, jaki Jezus rozwijał w synagodze, gdy wstał, by czytać np. proroka Izajasza. Po trzecie ja prosiłem ks. Biskupa o zgodę na pozostawienie tej szafki cztery lata temu. Za każdym razem, gdy pytałem o decyzję w tej sprawie, mówił ks. Biskup, że zapadnie niebawem. Nawet pamiętam, że obiecał ks. Biskup podjąć decyzję po tym, jak zobaczy tę szafkę na własne oczy. Do dziś nie odwiedził ks. Biskup Jasienicy, do dziś nie podjął decyzji. Redaktor Nosowski przekazał mi informację, że jakoby ks. Biskup tę szafkę zaakceptował, tylko mnie nie poinformował o tym. A więc jak było naprawdę?

„Nieprawidłowy jest napis na pomniku dzieci betlejemskich głoszący, że jest to pomnik pomordowanych przez Heroda”
- Napis, który przywołuje ks. Biskup w istocie jest nieprawidłowy, co więcej nie ma takiego napisu. To jest pomnik -Pamięci Dzieci Narodu Żydowskiego zamordowanych przez „Herodów”. Kogo uczcili jasieniczanie tym pomnikiem, wiedzą nawet miejscowi gimnazjaliści. Tych Żydów zamordował nie Herod, ale jego naśladowcy, których przez wieki namnożyło się na świecie wielu. Jasieniccy parafianie, wznosząc tę symboliczną mogiłę, dobrze wiedzieli co robią i potwierdzili to w swoistym referendum. Jeśli chce ks. Biskup poznać odczucia jasieniczan, to po prostu proszę ich odwiedzić i z nimi porozmawiać.

„Statuty diecezjalne zabraniają wytaczania procesów przed sądem cywilnym bez zezwolenia biskupa, co ks. Lemański uczynił”
- Pomówiony przez pewną osobę poprosiłem o pomoc mojego Biskupa. Biskup powiedział, że wierzy raczej osobie pomawiającej niż mnie. Wszyscy adresaci, do których dotarły zniesławiające mnie listy, odsyłali mnie do sądu po rozstrzygnięcie. To samo uczynił ks. Kanclerz Wojciech Lipka. Obiecał nawet, że jeśli sąd oczyści mnie z zarzutów, zostanę przez mojego Biskupa przywrócony do nauczania w miejscowej szkole. Potem pojawił się tu jeszcze jeden wątek, nazwijmy go kryminalnym. Po przegranym przez pomawiającą mnie osobę konkursie na stanowisko dyrektorskie w Zespole Szkół, zniszczono w biały dzień samochód burmistrza, oberwał przy okazji interweniujący policjant. Do redakcji miejscowej gazety, która zamieściła list dzieci proszących o mój powrót do szkoły, skierowano groźby karalne, a jakiś życzliwy zadzwonił i przestrzegał mnie przed powrotem na plebanię. Gdy o tym opowiedziałem mojemu Biskupowi, skwitował to spostrzeżeniem: ale jak widzę, nic księdzu nie zrobili.

„Ksiądz Lemański powinien usunąć się z parafii w Jasienicy, bo taki jest wymóg prawa”
- Takie zgrabne i logiczne zdanie, tylko jak się ono ma do porozumienia podpisanego 16 lipca tego roku przez kurię reprezentowaną przez ks. kanclerza Wojciecha Lipkę, a zatwierdzonego przez ks. Biskupa Hosera? W tym porozumieniu gwarantuje się ks. Lemańskiemu prawo korzystania z mieszkania na plebanii w Jasienicy do czasu rozstrzygnięcia rekursu.

„A jeśli ks. Lemański znów nie zastosuje się do poleceń Stolicy Apostolskiej?”
-Tym razem to obawy Pana Przeciszewskiego i Pani Czaczkowskiej. – Proszę się nie martwić i nie wystawiać na pokuszenie ks. Biskupa. Może lepiej wskazać jedno choćby polecenie Stolicy Apostolskiej, do którego ks. Lemański się nie zastosował. No i co? No i nic, bo to czystej wody insynuacja. Wszystkie rozstrzygnięcia Stolicy Apostolskiej przyjąłem w duchu posłuszeństwa Kościołowi. Nie trzeba więc dziś wyciągać żadnych konsekwencji kanonicznych. Nie będzie takiej potrzeby również w przyszłości. Groźbę suspensy lepiej odłożyć dla pedofili w sutannie, dla malwersantów dóbr kościelnych i dla heretyków.

„Ks. Lemański ma swoją własną koncepcję posłuszeństwa”
– Księdzem jestem dzięki Bogu od 26 lat. Do tej pory pełniłem posługę kapłańską współpracując z kilkunastoma biskupami. Byli wśród nich kardynał Glemp i kardynał Świątek, byli Arcybiskupi Głódź i Kondrusiewicz. Kardynał Świątek powołał mnie nawet do kolegium swoich najbliższych współpracowników - konsultorów. Warto zajrzeć do mojej kapłańskiej teczki personalnej w naszej kurii, by zauważyć, że pierwsze moje problemy z posłuszeństwem zbiegły się w dziwny sposób z pamiętną dla mnie rozmową z Biskupem Hoserem. Nie mam swojej własnej koncepcji posłuszeństwa. Mam swój honor i godność.

„A Słowo Boże może głosić? Może, ale nie w swojej parafii”
- Tu warto zwrócić uwagę na dwa stwierdzenia mojego Biskupa. Po pierwsze nazywa ks. Biskup Jasienicę nadal moją parafią. Bardzo mnie to cieszy, bo już niektórzy uznali, że to już nie jest moja parafia. Bóg zapłać ks. Biskupowi za publiczne potwierdzenie, że dziś Jasienica nadal jest moją parafią. Po drugie zaś, przypomnę, że nikt, nawet Biskup nie może zabronić księdzu głoszenia Słowa Bożego, bez prawomocnego dekretu wprowadzającego taką karę. Zabronić księdzu spowiadać , sprawować Eucharystię albo głosić Słowo Boże prawo kościelne pozwala tylko za wielkie zbrodnie. Za jakie zbrodnie chciałby mnie ks. Biskup ukarać?
Trwa ładowanie komentarzy...