O autorze
Ksiądz Wojciech Lemański (1960) - proboszcz parafii Narodzenia Pańskiego w Jasienicy. Za swoją działalność na rzecz poprawy stosunków polsko-żydowskich odznaczony medalem przyznawanym przez Stowarzyszenie Żydów Kombatantów i Poszkodowanych w II Wojnie Światowej i przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Wspólne dziedzictwo

Kolejny wakacyjny dzień, kolejna wakacyjna wyprawa. Tym razem do Pułtuska. Rektorat Akademii Humanistycznej zaprosił mnie na uroczystość odsłonięcia pomnika na skrawku dawnego cmentarza żydowskiego w tym mieście. Cmentarza okrojony jest dziś ze wszystkich stron i wygrodzony przez gospodarujących na sąsiednich posesjach. Pomnik naprawdę przejmujący. To dawne macewy – żydowskie nagrobki z cmentarza, poprzycinane wprawną ręką tak, by mogły służyć mieszkańcom Pułtuska jako uliczne krawężniki. Tak służyły na pułtuskich ulicach żydowskie nagrobki przez całe dziesiątki lat. Dziś zebrane w jedna bryłę pomnika dają świadectwo dawnych żydowskich mieszkańców miasta i innych, którzy ślady po tamtych dosłownie wdeptywali w ziemię.



Sama uroczystość była równie przejmująca. Joseph Malovany, słynny żydowski kantor wspominał, śpiewał, płakał i modlił się za swojego ojca i innych przodków z Pułtuska. Wraz z nim spora grupa potomków Żydów z Pułtuska, którzy na tę uroczystość dotarli z USA i Izraela. Zanim rozpoczęła się uroczystość, rektor miejscowej uczelni, która ufundowała ten pomnik, wspomniał mi, że w Pułtusku są dziś cztery parafie, ale żaden z księżny nie pojawił się niestety pośród zgromadzonych. A przecież przyszli tu również mieszkańcy Pułtuska i wspominali żydowskich sąsiadów albo powtarzali rodzinne opowieści o pułtuskich Żydach.

Druga część uroczystości miała miejsce w Treblince. Utrudzeni daleką podróżą starzy ludzie z USA i Izraela modlili się i płakali pośród symbolicznych kamieni. Następnie organizatorzy zaprowadzili nas do kamienia poświęconego pamięci Janusza Korczaka i dzieci, z którymi przyjechał do Treblinki z getta w Warszawie. Przemawiał przedstawiciel ministerstwa Edukacji i przedstawiciel ministerstwa Sprawiedliwości, były wiązanki kwiatów i kantor Malovany znów zaśpiewał modlitwę. Na pożegnanie rektor pokazał mi list od miejscowego biskupa, w którym dziękuje za zaproszenie na uroczystość do Pułtuska i Treblinki ale z ważnych powodów niestety nie przybędzie. Z pobliskiego sanktuarium w Prostyni, również nie przybył żaden z duszpasterzy. Tyle jest w Polsce szkół imienia Janusza Korczaka, tyle drużyn harcerskich jego imienia. Garstka Żydów w towarzystwie przedstawicieli najwyższych władz państwowych modliła się za swoich. Przedstawiciele ministerstw mówili Żydom, że w Polsce przeżywamy ten rok, jako rok Janusza Korczaka. Tego dnia w Treblince trudno to było dostrzec.
Trwa ładowanie komentarzy...